Zmienia się życie – zmień też mieszkanie. O tym, kiedy nieruchomość przestaje nam służyć
Zmiana mieszkania rzadko jest tylko decyzją o metrach i lokalizacji. Częściej jest odpowiedzią na zmiany, które zachodzą w naszym życiu — czasem powoli, czasem nagle. Po latach pracy z klientami widzę wyraźnie, że nieruchomości potrafią zarówno wspierać, jak i ograniczać jakość codziennego życia.
Hasło na moim banerze – zmienia się życie, zmień też mieszkanie, uważam za bardzo istotne. W ciągu ostatnich dwóch-trzech dekad bardzo zmieniły się wymagania, co do wielkości naszych mieszkań. Niejednokrotnie zdarzało mi się sprzedawać dwupokojowe mieszkania, jako idealne dla rodziny 2+1. Tymczasem sprzedający z sentymentem wspominał dzieciństwo spędzone w tym mieszkaniu z rodzicami i dwójką rodzeństwa. Wspomnienia są piękne i to w naszej pamięci i sercach jest dla nich
miejsce. Zbyt silne przywiązanie do nieruchomości, wynikające właśnie z sentymentów, lub też zwyczajnie ze strachu przed zmianą, zazwyczaj nam nie służy. Małżeństwo po siedemdziesiątce może z uśmiechem na ustach wspominać lata młodości i pierwsze chwile życia w wymarzonym, trzypokojowym mieszkaniu na czwartym piętrze bloku bez windy. Z pewnością jednak nie jest to miejsce, którego warto się kurczowo trzymać. Zwłaszcza, że z powodzeniem i bez straty można znaleźć mieszkanie na parterze lub w bloku z windą, np. dwupokojowe.
Życie się zmienia i naturalnym jest, że od pewnego wieku nie będzie nam przybywać sprawności fizycznej. Nie jest to jednak powód, aby rezygnować z aktywnego spędzania czasu. Należy jednak zadbać o odpowiednie miejsce do zamieszkania. To, poza odpowiednią dietą, aktywnością fizyczną i brakiem stresu, bardzo ważny aspekt, mogący poprawiać lub też pogarszać jakość naszego życia.
Życie po dzieciach też jest ważne
Wiele osób wybrało życie w mieście lub w jego bliskości przez wzgląd na dostępność szkół, zajęć pozalekcyjnych i komunikacji dla dobra dzieci. Sami jednak zawsze marzyli o widoku na las, może o własnej pasiece, rozległych łąkach i polach za oknem. Czas, gdy dzieci „wyfruwają” z domu, to okazja, żeby zamiast mówić o syndromie pustego gniazda, przypomnieć sobie o swoich marzeniach. Może to idealny moment na ich realizację?
Rola pośrednika to czasem zadawanie trudnych pytań
Jako pośrednik, który czuje dziką satysfakcję z „maczania palców” w poprawie jakości życia swoich klientów, czasem zasiewam ziarno wątpliwości w kryteria wyboru, z jakimi przychodzą do mnie osoby, szukające domu. Często też rzucam inne światło na oferowane im nieruchomości. I nie chodzi tu wcale o to, że pragnę mieć zawsze rację. Jest takie przysłowie, że „Pierwszy dom buduje się dla wroga, drugi dla przyjaciela, a trzeci dla siebie”. No i ja staram się, żeby to już przy pierwszej nieruchomości, błędów w postaci niefunkcjonalnych wnętrz, złych rozwiązań technicznych, niekorzystnej lokalizacji, było jak najmniej. Powiedzenie to podkreśla, że budowa domu to skomplikowany proces, a wiedza o własnych potrzebach mieszkaniowych często przychodzi dopiero po latach użytkowania pierwszej nieruchomości. Jednak, gdy po szczerej rozmowie z kupującymi stwierdzam, że ich spojrzenie na nieruchomość nie do końca jest trafne, to mogę oszczędzić im tych
kilku lat, kiedy będą uświadamiali sobie nietrafność swojej decyzji.


Jako osoba, która niejednokrotnie doświadczyła trudów przeprowadzek, mogę z entuzjazmem stwierdzić, że każda przeprowadzka to trochę nowe życie. I doskonała okazja do wprowadzenia w życie postanowień „od poniedziałku” i „od nowego roku”. Zmiana miejsca zamieszkania to moment, żeby wprowadzić w swoje życie jak najwięcej nowych, dobrych nawyków, bo gdy zmienia się tak dużo, dołożenie czegoś, z czym wiecznie mieliśmy kłopot, może wejść w nawyk niemal niezauważenie.
Tak więc, jeśli nasze mieszkanie lub dom w jakiś sposób nas ogranicza, to czas najwyższy żeby
pomyśleć o zmianie. Zbyt wysokie piętro w połączeniu z bólem bioder lub kolan zawsze wiąże się z
ograniczeniem wychodzenia. A redukowanie ilości ruchu to prosta droga do coraz gorszej sprawności.
Dlatego odkładanie decyzji o zmianie jest niekorzystne.
Zbyt duży dom jest nieekonomiczny, dlatego każdy rok zwłoki naraża nas na niepotrzebne wydatki. Gdy rodzina się powiększa, brak miejsca bywa bardzo dotkliwy. Zwłaszcza, że pojawienie się nowego członka rodziny związane jest z wielkogabarytowymi zakupami, typu łóżeczko, wózek, rowerek, zabawki, większa ilość prania itd. Późniejszy wiek nie jest też sprzyjający jeśli chodzi o kredyty. A czasem zwyczajnie „świat nas woła”, żeby spróbować życia w zupełnie innym miejscu świata. I wtedy również jest doskonały moment na zmiany w nieruchomościach.
Nieruchomości mają nam służyć w danym etapie życia. A jeśli przestają — warto dać sobie prawo do zmiany. Zmiana bywa trudna, ale często to właśnie ona pozwala nam żyć lżej.
Zmiana samochodu przychodzi nam łatwiej, bo zazwyczaj to mniejszy wydatek. I bardzo często awaria nas do tego zmusza i zdejmuje z nas ciężar podejmowania decyzji. W przypadku zmiany mieszkania nie ma tak wyraźnych sygnałów, że to już czas. Zwłaszcza, gdy to nasz dom rodzinny, a słowo dom (właśnie ten, w którym się wychowaliśmy) i rodzina brzmią w naszej głowie niemal zawsze w duecie. To właśnie jednak dom, w którym spędzamy większość naszego życia, ma największy wpływ na to, jak efektywnie wykorzystujemy swój czas i pieniądze.
